Zdobyłem Google Cybersecurity Professional Certificate
Słoneczna pogoda zdecydowanie nie zachęca do nauki. Jednak polskie lato cechuje się tym, że słońca mamy jak na lekarstwo. Dodatkowo dzieciaki nie miały akurat zajęć pozalekcyjnych (więc rola domowego taksówkarza została chwilowo zawieszona), a moja motywacja do ćwiczeń poszła na urlop 😉 — znalazłem więc przestrzeń na ukończenie kursu Google Cybersecurity Professional Certificate.
Krok wstecz, czyli po co mi ten kurs?
Nie był to dla mnie kurs, na którym nagle odkryłem, czym jest Linux, sieć komputerowa czy systemy SIEM. Wiele z tych zagadnień znałem już wcześniej ze studiów podyplomowych z zakresu cyberbezpieczeństwa, kursu przygotowującego do roli audytora wiodącego ISO/IEC 27001, licznych szkoleń oraz z własnej praktyki zawodowej i pracy w homelabie.
Dlaczego więc warto było poświęcić na niego czas?
Bo czasem warto zrobić krok wstecz i spojrzeć na to, co już się wie, z innej perspektywy. Kurs Google pozwolił mi przede wszystkim uporządkować wiedzę, uzupełnić ewentualne luki i połączyć poszczególne klocki w jeden spójny, poukładany obraz.
Struktura kursu — co dokładnie znajduje się w środku?
Cała ścieżka certyfikacyjna składa się z serii 8 modułów głównych (plus dodatkowe materiały dotyczące rekrutacji oraz AI):
- Foundations of Cybersecurity — wprowadzenie do roli analityka, podstawowe pojęcia związane z cyberbezpieczeństwem.
- Play It Safe: Manage Security Risks — identyfikacja zagrożeń i zarządzanie ryzykiem, framework NIST.
- Connect and Protect: Networks and Network Security — architektura sieci, protokoły TCP/IP, zapory sieciowe (firewall), podstawy zabezpieczania ruchu sieciowego.
- Tools of the Trade: Linux and SQL — praktyczne podstawy pracy w wierszu poleceń Linuksa (CLI, powłoka Bash) oraz wykonywanie zapytań SQL do analizy baz danych.
- Assets, Threats, and Vulnerabilities — ochrona zasobów organizacji, identyfikacja podatności systemowych, wywiady o zagrożeniach (Threat Intelligence) oraz przyczyny i rodzaje ataków.
- Sound the Alarm: Detection and Response — praca z narzędziami SIEM (Google Chronicle, Splunk) oraz systemami IDS (Suricata) do wykrywania zdarzeń i zarządzania incydentami.
- Automate Cybersecurity Tasks with Python — pisanie skryptów w języku Python do automatyzacji zadań analitycznych.
- Put It to Work: Prepare for Cybersecurity Jobs — przygotowanie do rozmów kwalifikacyjnych, tworzenie portfolio.
Analizując program kursu można odnieść wrażenie, że treści jest naprawdę dużo. Według oficjalnych szacunków Coursera przerobienie całego programu zajmuje od 3 do 6 miesięcy. Jednak te kilka miesięcy to przesada. Przy odrobinie samozdyscypliny i systematyczności może ukończyc kurs zdecydowaie szybciej. Mi udało się zamknąć go w 1,5 miesiąca. Jednak muszę uczciwie przyznać, że nie opuściłem ani jednego dnia nauki.
Czy sam kurs wystarczy, by zacząć karierę? (Moja ocena)
To świetny program dla kogoś, kto dopiero wchodzi w świat cyberbezpieczeństwa albo szuka struktury do uporządkowania posiadanej wiedzy. Natomiast z perspektywy rynku i realiów technicznych trzeba powiedzieć to wprost: sam certyfikat Google to stanowczo za mało, aby bezproblemowo wystartować w branży.
Część stricte techniczna jest potraktowana dość pobieżnie. Pokazuje kierunki, wprowadza w pojęcia i narzędzia, ale nie daje praktycznego doświadczenia. Bez podparcia tej wiedzy własną praktyką — budowaniem środowisk testowych, własnego homelabu, konfiguracją sieci, czy analizą realnych logów — trudno mówić o pełnej gotowości do pracy na stanowisku analityka. Co prawda kurs zawiera praktyczne laboratoria, ale w głównej mierze ograniczają się one do realizacji opisanych krok po kroku scenariuszy. Dlatego jeśli ktoś poważnie mysli o rozwoju w kierunku cybersecurity, to gorąco zalecam postawienie Proxmoxa, kilku maszyn wirtualnych lub kontenerów, Wazuha i eksperymentowanie. I nagle okaże się, że prawdziwe życie nie wygląda, jak w odgórnie skonfigurowanych kursowych laboratoriach. Ale wartość edukacyjna wyniesiona z samodzielnie postawionych maszyn, konfiguracji sieci i usług oraz rozwiązywania setek problemów będzie bezcenna.
I to nie chodzi o to, że każdy ma być pentesterem, bo na tym cybersecurity się nie kończy. Nawet jeśli ktoś planuje iść w bardziej “papierowe” specjalizacje, to praktyczne dotknięcie tematu pozwoli mu na zrozumienie tego, co się w tym świecie naprawdę dzieje.
A jeśli nie wiesz, od czego zacząć, to możesz od tego 😉:
- Tworzymy homelab do nauki cyberbezpieczeństwa
- Pierwsze ataki w homelabie: od Kali Linux do analizy logów i Fail2ban
Więcej niż zabezpieczenia techniczne
Mimo to kurs przypomina o najważniejszym wniosku z całej dziedziny: cybersecurity to znacznie więcej niż twarde zabezpieczenia techniczne czy „hakowanie”.
To przede wszystkim architektura procesów, świadomość ludzi, rozumienie ryzyka i ciągła gotowość organizacji. Technologia jest tylko narzędziem — prawdziwe bezpieczeństwo buduje się na styku procedur, analizy i szybkiego reagowania, gdy coś pójdzie nie tak.
Co dalej?
Pozostało mi jeszcze 10 miesięcy subskrypcji na Courserze, więc ciąg dalszy nauki, testów w labie i kolejnych wpisów na blogu zdecydowanie nastąpi… 😉